Prowadzenie pojazdu po cofnięciu uprawnień – przestępstwo z art. 180a k.k.
Prowadzenie samochodu czy motocykla bez wymaganych uprawnień kojarzy się najczęściej z wykroczeniem opisanym w kodeksie wykroczeń. Istnieje jednak przepis w Kodeksie karnym, który przewiduje znacznie surowszą odpowiedzialność – jest to art. 180a k.k., dotyczący osób, które wcześniej miały prawo jazdy, lecz zostało im ono „cofnięte” w drodze decyzji administracyjnej i mimo to nadal prowadzą pojazd. Poniżej znajdziesz przystępne objaśnienie, kiedy i dlaczego w takiej sytuacji dochodzi do przestępstwa.
Art. 180a Kodeksu karnego w stanowi, że: „Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu, prowadzi pojazd mechaniczny, nie stosując się do decyzji właściwego organu o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”.
Najważniejsze jest to, że art. 180a k.k. dotyczy tylko takich kierowców, którzy w przeszłości mieli legalnie uzyskane uprawnienia (prawo jazdy), ale decyzją odpowiedniego organu (najczęściej starosty) zostały im one cofnięte. Jeśli więc ktoś nigdy nie miał prawa jazdy, nie popełnia tego konkretnego przestępstwa (choć może odpowiadać za wykroczenie).
Przestępstwo zachodzi, gdy taka decyzja o cofnięciu uprawnień jest już ostateczna, a kierowca świadomie wsiada za kierownicę pojazdu mechanicznego (np. auta czy motocykla) na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu. Kluczowe jest, by kierujący wiedział, że formalnie nie ma już prawa do prowadzenia (czyli został urzędowo pozbawiony uprawnień). Jeśli nie miał świadomości, że organ cofnął mu uprawnienia (np. nie dotarła do niego decyzja), zarzucenie przestępstwa może być kwestionowane.
Jeśli sąd stwierdzi, że sprawca wypełnił znamiona art. 180a k.k. (czyli że umyślnie prowadził pojazd mechaniczny pomimo cofniętych uprawnień), może orzec jedną z kar przewidzianych w Kodeksie karnym: grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2. Nie trzeba przy tym doprowadzić do żadnego wypadku czy kolizji – przestępstwo ma charakter formalny, co oznacza, że sam fakt prowadzenia pojazdu wystarczy do odpowiedzialności karnej.
W skrajnych przypadkach (np. gdy sprawca ma już na koncie podobne występki) kary mogą być zaostrzone. Z drugiej strony sąd może też – przy niewielkim stopniu winy i przy spełnieniu innych warunków – zdecydować o warunkowym umorzeniu postępowania.
Podstawową kwestią broniącą kierowcę przed zarzutem z art. 180a k.k. jest brak zamiaru złamania przepisów. Odpowiedzialność powstaje, gdy kierowca działa umyślnie – czyli wie, że decyzja o cofnięciu uprawnień zapadła, a mimo to wsiada za kierownicę. Jeśli ktoś nie wie, że cofnięto mu prawo jazdy (i ta niewiedza jest usprawiedliwiona, np. nie otrzymał pisma, choć podawał właściwy adres i nie uchylał się od odbioru), może to wykluczać umyślne popełnienie przestępstwa. Należy jednak pamiętać, że w praktyce brak takiej świadomości trzeba będzie udowodnić.
Przestępstwo prowadzenia pojazdu po cofnięciu uprawnień z art. 180a k.k. dotyczy wyłącznie kierowców, którym formalnie odebrano uprawnienia w drodze ostatecznej decyzji administracyjnej. Muszą oni wiedzieć, że ich prawo jazdy zostało unieważnione, a mimo to z premedytacją zdecydować się na prowadzenie auta lub innego pojazdu mechanicznego. W takiej sytuacji kodeks karny przewiduje nawet do dwóch lat pozbawienia wolności, a zatem sankcja jest znacznie poważniejsza niż w sytuacji, gdy ktoś po prostu nigdy nie uzyskał prawa jazdy co jest traktowane jako wykroczenie z art. 94 kw. Jeśli jednak kierowca nie miał żadnej realnej możliwości dowiedzenia się o cofnięciu uprawnień, można bronić się brakiem umyślności i tym samym uniknąć odpowiedzialności za art. 180a k.k.
